O blogach słów kilka; czyli o nowym kierunku badań pedagogicznych
Zapytana 2 lata temu o adres bloga z zaskoczeniem i zmieszaniem szeroko otworzyłam oczy i była to jedyna niewerbalna odpowiedź na jaką z całą uczciwością mogłam sobie wówczas pozwolić. Dziś oprócz aktywności na dwóch własnych blogach, zaglądam tu i ówdzie, by sprawdzić jak urządził się kolejny członek Onet-owskiej blogosfery liczącej prawie 1,2 miliona blogów. Zdumiewające zjawisko…
By przybliżyć czytelnikom problem blogów i uczynić bardziej przejrzystym i klarownym fenomen o jakim będzie mowa, zasadne w tym miejscu jest przywołanie definicji bloga, która nie tylko wprowadzi w zagadnienie ale z całą pewnością pozwoli na głębszą analizę lektury.
Dotychczas definicja pojęcia blog nie została jasno i precyzyjnie wyrażona. Sam termin blog pochodzi od zbitki anglojęzycznych wyrazów Web log oznaczających dosłownie: rejestr sieciowy[1]. W literaturze spotyka się dwa stanowiska w sposobie definiowania blogów. Część badaczy uznaje je za sieciowe alter ego tradycyjnych pamiętników prowadzonych do szuflady (ujęcie wąskie) określając blogi jako publikowany w Internecie dziennik, zawierający zwykle mieszankę osobistych poglądów autora na określone tematy oraz odnośników do innych stron lub blogów[2]. Inni sugerują ich analizę w kontekście strony internetowej, która służy autorowi (autorom) do prezentacji treści o różnej tematyce (ujęcie szerokie). Zaprzeczają oni, jakoby blog miał być jedynie pamiętnikiem prowadzonym w Sieci[3] na rzecz stwierdzenia, że jest to sposób prezentacji treści na stronie WWW[4]. Warto pamiętać zatem, że blog nie jest jak się go najczęściej klasyfikuje, elektronicznym dziennikiem albo lepiej: nie jest wyłącznie nim[5]. Te jednak- utrzymane w kategoriach miejsca publikowania swoich zapisków osobistych- blogi uczyniłam przedmiotem moich szczególnych zainteresowań i podjętej analizy bowiem stanowią one niezastąpioną skarbnicę wiedzy o jego autorze, jego przeżyciach, radościach i troskach dnia codziennego, co dla przyszłego pedagoga jest wartością ponad wszystkie inne.
Sprawa tym bardziej ciekawi, iż jak widać z obserwacji liczba blogów wzrasta w zatrważająco szybkim tempie. Od momentu pojawienia się w Sieci pierwszego polskiego bloga (2000 rok) ich liczba wzrosła do około 3 milionów i odnosi jedynie do 20 polskich serwisów specjalizujących się w udostępnianiu miejsca na blogi. Jak donosi raport Technorati (wyszukiwarka blogów, śledząca ich popularność w oparciu liczbę odniesień do nich na innych stronach[6]) na temat blogosfery nowy pamiętnik powstaje co sekundę (75 tys. dziennie)[7]. Cyberbadacze, usiłują wytłumaczyć rozpowszechnienie zjawiska modą, współcześnie panującym trendem na własny kawałek Sieci jakim jest właśnie e-pamiętnik.. Dodatkowo samo założenie bloga jest zadaniem niezwykle prostym i nie wymagającym znajomości języka HTML czy też wiedzy na temat projektowania stron WWW co również sprzyja pomnażaniu członków blogosfery. Każdy potencjalny użytkownik Internetu w kilkanaście sekund może dokonać rejestracji na wybranym serwerze, a tym samym powiększyć grono bloggerów. Głównym jednak powodem tak dużego zainteresowania jakim cieszą się blogi jest potrzeba słownej ekspresji uczuć, myśli, przeżyć jaka cechuje opisany przez Ch. Buhler wiek 14-19 lat. Jej zdaniem najwyższe nasilenie pisania występuje w wieku 14 lat u dziewcząt, a 18 lat u chłopców[8]. Najlepszym tego obrazem są wyniki przeprowadzonych przez M. Parzuchowskiego w 2002 roku badań nad zjawiskiem blogów Donoszą one, iż większość blogujących kobiet mieści się w przedziale 13-17 lat (53,6%), natomiast większość mężczyzn reprezentuje grupę 17-21 lat (43,3%)[9]. Jest to nie tylko empiryczny dowód na opisaną przez Ch. Buhler potrzebę słownej ekspresji nastolatków ale i najpełniejsze uzasadnienie, by zjawisko blogging`u traktować z całą powagą i pełnym zaangażowaniem.
Nie zaprzeczę istnienia pamiętników utrzymanych w konwencji błazenady i autoironii- bo takie również mają rację bytu. W końcu polskie blogowisko to dzisiejszy odpowiednik sylwy (silva rerum- z łac. las rzeczy) czyli mydło, powidło i para kaloszy w jednym[10]. Chcę jednak podkreślić, że swoim obrazem i słowem, blogi przedstawiają czyjąś historię i choć opowiedziane są często surowym i soczystym językiem nadal zawierają prawdziwe uczucia i myśli[11]. Luksus pokazywania prawdy i bycia szczerym zapewnia tu-anonimowość[12], a co za tym idzie blogi jako zwierciadło duszy dorastającego nastolatka stanowią ogólnodostępną wiedzę na jego temat. Lektura blogów to swoiste przechwycenie czyjegoś listu, wgląd w czyjąś intymną korespondencję bez obaw, że to zabronione- porówuje Anna Kłos[13].
- Piszę i wiem, że ktoś to przeczyta. Mogę pisać o rzeczach, których nie mam już dłużej dusić w sobie, a z których nie zwierzyłabym się nikomu, z kim mam kontakt w życiu codziennym[14]- pisze w swoim tekście Małgorzata Kozera. Jest to kolejny przykład na to, iż coraz częściej miejscem emocjonalnych wynurzeń jest właśnie Internet. Ów fakt, potwierdzają, wspomniane wcześniej wyniki badań, z których wynika, że te właśnie- bolesne wydarzenia z życia bloggera, zwierzenia oraz treści intymne (po wydarzeniach dnia codziennego) są najczęściej podejmowanym tematem na blogach[15].
Tematyka oscyluje wokół samej osoby autora (zwrócenie uwagi na wnętrze autora -uczucia, myśli itp.) lub osoby autora w szerszym kontekście społecznym (autor- rodzic, autor-nauczyciel, autor-kolega/koleżanka itp.). Od filozofowania jak czyni to Ecia- autorka bloga Mój świat i moje życie-
Problemy… Tysiące problemów… Szkoła, nauka, nieodwzajemniona lub niemożliwa miłość… Jak rozwiązać problemy codzienności…??? W życie wkrada się rutyna… Kładziesz się, wstajesz, idziesz do szkoły, przychodzisz i robisz to co zwykle… Znowu kładziesz się spać… Budzisz się ze świadomością, że ciągle bezsensownie robisz to samo(…) Wszystko przestaje mieć dla Ciebie sens, a osoby najbliższe stają się uciążliwe… Wydaje Ci się, że jesteś sama na świecie… nieszczęśliwa, w dodatku z bagażem nieprzyjemnych, często bardzo raniących doświadczeń i przeżyć… Każdy ma w życiu takie chwile… Jedni mają gorsze inni jeszcze bardziej gorsze… Ale w sumie na tym chyba polega życie i jego urok. . .[16]
-po smutek i przygnębienie-
Smutek. Od pewnego czasu nieodłączny towarzysz. W chwili, kiedy udało mi się stanąć na nogi i już myślałam, że najgorsze mam już za sobą, znów los wystawił mnie na próbę. Czarnej serii ciąg dalszy[17].
Innym razem od nadziei i wiary, że będzie lepiej:
Nadzieja jest dla mnie wszystkim, to dzięki niej żyję. Pomaga mi przetrwać to co złe. Ciągle mam nadzieje, ciągle wierzę, że nadejdzie lepszy dzień. Dzień w którym tata przestanie pić…dzień w którym mama nie będzie się przez Niego denerwowała… dzień w którym nie będziemy płakać…taki dzień w którym nie będziemy bały się wsiąść z Nim do samochodu…Dzień w który staniemy się normalną rodziną, bez kłótni, patrzenia na pijanego tatę, bez wyzwisk…dzień w który rodzice wyjdą sobie gdzieś razem a tata nie wypije więcej niż jedno piwo…Dzień w który nie będę musiała się przez Niego wstydzić…Na taki dzień najbardziej czekam…Tego najbardziej bym chciała…[18]
po radość…
(…)na nowo poczułam radość, zadowolenie, chęć życia i tą dziwną łatwość w działaniu. Od soboty żyje inaczej, śpię spokojniej, znowu marzę(…)[19]
Ta wielka potrzeba autoprezentacji w Internecie znajduje swoje psychologiczne uzasadnienie. Przeprowadzony przez Kenneth i Mary Gergen w 1996 roku eksperyment (godzinna obserwacja zachowań ludzi przebywających w ciemnym pokoju) dowiódł, że przestajemy mieć się na baczności kiedy jest ciemno i brak jest możliwości obserwacji wyrazu twarzy adresatów naszych wypowiedzi. Bez lęku przed krytyką, zapominając o zakłopotaniu czy nieśmiałości można pozwolić sobie na otwartość, szczerość bez konieczności przybierania maski czy ukrywania prawdziwych uczuć[20]. Nie trzeba dużej spostrzegawczości by, zauważyć, że pisanie anonimowego bloga dostarcza tej właśnie ciemności, która sprzyja odsłanianiu tego co dręczy, dusi i nie pozwala dłużej żyć, odkrywaniu tego co trudne, bolesne, a może i wstydliwe. Tak oto realizuje się jedna z podstawowych funkcji jaką między innymi pełnią blogi. W głównej mierze jest to zaspokajanie potrzeby autoekspresji, akceptacji i wsparcia. Równolegle przebiega autopromocja i autoprezentacja osoby autora.
Największe znaczenie ze względu na osobę autora ma funkcja terapeutyczna. Jak się okazuje, pisanie na temat problemów dnia codziennego może wpłynąć znacząco na polepszenie zdrowia psycho- fizycznego człowieka[21]. Pisanie o towarzyszących uczuciach i emocjach do szuflady czy też prezentowanie swojej prywatności w Sieci- M. Parzuchowski- traktuje jako wyjątkowo pozytywny aspektem korzystania z Internetu choćby ze względu na fakt pozbycia się dręczących frustracji i możliwości odreagowania[22]. Potwierdza to zdecydowana większość bloggerów (64%), którzy zauważają poprawę swojego nastroju w związku z prowadzeniem bloga [23].
Wszystko to, co z całą starannością i wielkim zaangażowaniem próbowałam przedstawiać Wam- drodzy czytelnicy- można sprowadzić do kilku prostych zdań. Zjawiska publikacji treści prywatnych w Internecie nie sposób ocenić jednoznacznie nadając mu pozytywne lub też negatywne znaczenie. Jak dwie strony medalu, internetowe pamiętniki również mają swoje blaski i cienie. Dla jednych użytkowników blogi jako najintymniejsze miejsce autorefleksji i zadumy nad sobą dla innych stają się trywialnym i pozbawionym smaku produktem narcyzmu i ekshibicjonizmu[24] .
W moim przekonaniu blogi nabierają cech miejsca niezastąpionego z uwagi na wysoki poziom swobody i zamaskowania co implikuję w dalszej kolejności poruszanie treści, które w rzeczywistości stanowiłyby zagadnienie tabu. Internet gwarantując swym użytkownikom pełną anonimowość i werbalny luz umożliwia za pośrednictwem pamiętników on-line to- na co w realu statystyczny blogger z różnych przyczyn nie zdecyduje się. Mowa tu o przysłowiowym wygadaniu się, konsekwencją czego jak dowodzą wyżej przytoczone wyniki badań jest poprawa nastroju i samopoczucia autora. Nie należy zapomnieć o tym, że prowadzenie dziennika w Sieci, to również nowe znajomości, możliwość wymiany myśli, konfrontacji poglądów. Dla nas- czytelników- to kopalnia wiedzy o autorze-o tym co niedostępne naszym zmysłom w życiu codziennym. To cały arsenał informacji o wnętrzu autora i jego problemach, to napisane przez Niego samego usprawiedliwienie dla wielu obecnych i minionych zdarzeń. To zbiór wspomnień autora, które dziś owocują smutkiem/ radością na jego twarzy. To wreszcie brakujący element układanki… bez którego czasem trudno ocenić co ona przedstawia!