Lalka Barbie - kultowa zabawka naszych czasów a przejawiane przez współczesną młodzież zjawisko konsumpcjonizmu.
“Być albo nie być. Oto jest pytanie”. Tym chyba najbardziej znanym fragmentem “Hamleta” Wiliama Szekspira chciałabym rozpocząć rozważania o sporze trwającym od stuleci o to czy lepiej jest “być” czy może lepiej jest “mieć”. Każda z tych opcji posiada pewne plusy i minusy jednak zawsze skłaniano się ku “być” gdyż życie samo w sobie jest ważniejsze od posiadanych różnego rodzaju dóbr materialnych. Dzisiejszy świat skłania się jednak do wariantu “mieć”. Współczesność nakłania nas do tego aby posiadać coraz to więcej i więcej. Dookoła nas znajduje się coraz to większa liczba osób i rzeczy, które nakłaniają nas do wejścia w świat konsumpcjonizmu - świat, w którym od “być” ważniejsze jest “mieć”. Jedną z takich rzeczy jest uwielbiana przez dzieci i znana na całym świecie lalka Barbie i właśnie jej dotyczyć będą moje dalsze rozważania.
Najsłynniejszy produkt firmy Mattel kończy 47 lat (pierwsza lalka została wyprodukowana w 1959 roku). Firma Mattel została założona przez Elliota i Ruth Handlerów a inspiracją do stworzenia kultowej zabawki naszych czasów były niemieckie sexy-dolls. Przez te 47 lat Barbie miała wiele rożnych wcieleń, które były odpowiedzią na panującą modę i przemiany współczesnego świata. “Dorobiła” się kilku ekskluzywnych wersji (ubranych przez tak znanych projektantów mody jak Dior czy Donna Karan), wielu przyjaciół (w tym Kena), stadka zwierząt oraz bardzo wielu dóbr materialnych. Barbie to nie tylko lalka przeznaczona dla dzieci ale również cały szereg różnego rodzaju wzorów kulturowych, które powinny być przestrzegane przez “modną” kobietę. Generuje ona wzory związane przede wszystkim z wyglądem zewnętrznym, ale nie tylko. Prezentuje ona również sposób życia, który jest bardzo konsumpcyjny, a który chce być naśladowany przez posiadaczki zabawki. “W latach 90-tych Barbie definitywnie przestała być tylko zabawką. Jakkolwiek to zabrzmi - zyskała rangę medium dla twórców, pragnących opowiedzieć swą własną wersję dziejów obecnej dekady”(1). O tym jak wielki wpływ na małe dziewczynki ma wspomniana już lalka przekonała się Anna Ryłko-Kurpiowska, która przeprowadziła badania wśród dzieci w wieku przedszkolnym dużych miast. Z jej badań wynika, że “5- i 6-letnie dziewczynki uważają Barbie za wzór godny naśladowania, stylizują swoje wypowiedzi w taki sposób, by przypominały one sposób mówienia osób z wyobrażonych wyższych sfer. Chcą one nie tylko wyglądać tak, jak reklamowana lalka (co może budzić poważne obawy, choćby ze względu na zagrożenie anoreksją), ale także podobnie się ubierać, wieść życie, którego wyłączną cechą są przyjemności: spacery, wystawne przyjęcia, podróże itd. Wskazywane przykłady są tu szczególnie niepokojące, jeśli chodzi o konfrontację z rzeczywistością. Świat, w którym żyje Barbie, nie przedstawia żadnego celu. Ważne są tu jedynie prestiż i dominacja. To świat, w którym głębsze wartości prawie nie istnieją. To sztuczny świat wzajemnej kurtuazji, w którym nie ma miejsca na rzeczywiste ludzkie problemy, liczą się jedynie dobra materialne i ilość odnoszonych sukcesów”(2). Świat, w którym żyje Barbie jest światem nastawionym na “mieć”. Możemy się w nim dopatrzyć wielu wspólnych cech ze światem współczesnym, który jest szalenie konsumpcyjny. Dzieci od najmłodszych lat poprzez posiadanie niezliczonej liczby zabawek uczą się “mieć”. Zapracowani rodzice zamiast zająć się dzieckiem wolą zająć je kolejnym supernowoczesnym gadżetem. Takie dzieci, które są zarzucane przez rodziców coraz to nowymi “zabawkami” nie potrafią uszanować niczego i nikogo. Po co przejmować się popsutym autkiem, kiedy mamusia kupi mi nowe jak ją o to poproszę. Zginął mi nowy telefon komórkowy - to nic mama się trochę pozłości ale i tak kupi mi nowy i do tego pewnie jeszcze lepszy bo przecież wszyscy taki mają, a na razie mam przecież ten stary. Jednak coraz częściej zdarza się, że wymarzony przez dziecko prezent jest pożądany tylko przez chwilę. Dzieci są obok ludzi starszych jedną z najbardziej podatnych na reklamę grupą społeczną i to do nich właśnie są z reguły skierowane działania marketingowe. Firma Mattel wykorzystuje tę sytuację emitując swoje reklamy w godzinach, kiedy przed telewizorem znajdują się prawie wyłącznie dzieci (wczesnym rankiem, w okolicy dobranocki czy w godzinach emitowania innych bajek). Stwarza to sytuację, w której dzieci, jako główni odbiorcy tych reklam, namawiają rodziców do kupna coraz to nowych zabawek, które akurat są w modzie, a “Barbie ma wszystko, o czym nienasycony średniozamożny konsument może zamarzyć, choć nie zawsze mieć w rzeczywistości”(3). Kupno nowego produktu firmy Mattel może być niejako substytutem posiadania owej rzeczy w rzeczywistości. W reklamach Barbie jest ukazywana jako “osoba” posiadająca coraz to nowe i coraz to liczniejsze gadżety. Sprawia to, że dzieci żądają ich a nie potrafią się z nich należycie cieszyć, bo są zarzucane coraz to nowymi sprzętami i zabawkami. Nowy prezent potrafi zająć uwagę dziecka tylko przez chwilę, do momentu, kiedy nie znajdzie sobie ono nowego obiektu zainteresowania o który przecież nie trudno ponieważ reklamy i wystawy sklepowe oferują coraz to nowocześniejsze i lepsze zabawki, które po prostu trzeba mieć.
Za konsumpcjonizm, który ogarnia współczesne młode pokolenie nie ma co winić tylko i wyłącznie lalki. Ma ona jednak bardzo duży wpływ szczególnie na małe dziewczynki, które od najmłodszych lat mają wzór do naśladowania w postaci zawsze pięknej, zawsze młodej, zawsze posiadającej ogromną ilość rzeczy lalki, którą zna cały świat. Mary Rogers w książce “Barbie jako ikona kultury” mówi o tym w ten sposób: “wizerunek handlowy Barbie to wizerunek nastoletniej modelki - nastolatki z książeczką czekową - skierowany do dziewczynek. Te dwa czynniki - wizerunek i jego odbiorca - sprawiają, że Barbie jest ikoną konsumpcjonizmu”(4). Wizerunek ten, tak chętnie naśladowany przez młode dziewczęta jest nierealny i niemożliwy do osiągnięcia. Jeżeli przełożylibyśmy proporcje Barbie na wymiary realnej kobiety to przy wzroście 175 cm kobieta taka powinna posiadać wymiary 84-46-80 cm, przy czym ponad połowę wzrostu powinna stanowić długość jej nóg (5). Dla porównania dodam, że panujące ostatnio wzory kulturowe mówiące o pożądanych wymiarach kobiety podają nieco inne liczby, a mianowicie 90-60-90. Szczególnie niebezpieczna staje się tutaj również sytuacja, która ostatnio zaczyna funkcjonować również w naszym społeczeństwie. A mianowicie ostatnim krzykiem mody na prezenty komunijne są operacje plastyczne. Dziewczynki w drugiej klasie szkoły podstawowej marzą o zamianie kształtu nosa, czy poprawie wyglądu uszu gdyż chcą ładnie wyglądać na zdjęciach. Często do chirurgów plastyków dzieci są przyprowadzane przez rodziców, którzy chcą aby ich pociecha była w tym wyjątkowym dla niej dniu idealna. Jedynym warunkiem operacji jest ukończenie przez dziecka 6 lat (6). Jest to typowy przejaw kultury konsumpcjonistycznej, w której, jak twierdzi Mike Featherstone, “cechy fizyczne zaczyna się postrzegać jako plastyczne zmienne. Przy włożeniu wystarczającego wysiłku i pracy nad ciałem człowiek może stworzyć wygląd, jakiego pragnie. Ten sposób myślenie kładzie nacisk na to, co wizualne, kierując naszą uwagę ku światu spojrzeń, luster i spektakli, w którym oko jest najważniejszym ze zmysłów”(7). Barbie to niezwykle popularna lalka również z innego powodu - “umożliwia dziewczynkom podejmowanie decyzji, stwarza możliwość wykonywania czynności zarezerwowanych dla dorosłych (prowadzenie samochodu, samodzielne organizowanie przyjęć, podróżowanie itd.). tak więc to właśnie dorosłość powoduje, że Barbie jest w oczach dziecka zabawką tak atrakcyjną”(8). Z tą najpopularniejszą lalką świata związane jest również zjawisko kolekcjonerstwa - wielu ludzi w celach hobbystycznych kolekcjonuje te lalki i rzeczy z nią związane. Elliott West tak oto pisze o tym zjawisku: “lalka Barbie odzwierciedla rodzącą się niezależność młodych ludzi, ich siłę nabywczą oraz chęć gromadzenia dóbr materialnych”(9). Współczesne dzieciaki należą do pokolenia “mieć” (jest to już widoczne wśród obecnej młodzieży, która masowo wyjeżdża do pracy za granicę, by tam dorobić sobie do kieszonkowego czy stypendium). Współczesna młodzież musi “mieć”, tak jak muszą mieć dzieciaki, tylko że one są już wychowywane w kulturze konsumpcyjnej, a młodzież tej kultury dopiero się uczy. “Życie współczesnych młodych ludzi jest w znacznym stopniu organizowane przez firmy handlowe takie jak Mattel czy McDonald’s. W tym zakresie ich małe światy nabierają wyraźnie charakteru konsumpcyjnego”(10). Dzieci do tego stopnia pragną mieć różnego rodzaju dobra materialne, że nie potrafią sobie ich w żaden sposób odmówić i posuwają się nawet do kradzieży. Można nawet spotkać się z pewnego rodzaju usprawiedliwianiem tych kradzieży przez dorosłych poprzez stwierdzenia typu: gdyby rodzice kupili mu ten rower, który mu się tak podobał to nie musiałby go kraść. Jednak nie jest to żadne usprawiedliwienie - to, że inne dziecko coś posiada to nie znaczy, że ja też muszę to mieć. W Polsce zjawisko konsumpcjonizmu jest zjawiskiem stosunkowo młodym, które zaczęło się rozwijać dopiero po upadku komunizmu. Nastąpiło wtedy zderzenie dwóch różnych światów. W czasie trwania komunizmu był problem z kupnem czegokolwiek, a w dzisiejszych czasach kupić można dosłownie wszystko.
Co ma z tym wszystkim wspólnego szkoła i nauczyciele? Nie można oczywiście zrzucać całej odpowiedzialności za konsumpcjonizm i za jego ewentualną eliminację na szkołę ponieważ za wychowanie dzieci odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice ale nie mniej jednak szkoła ma również duszą szansę pomóc w zmniejszaniu wspomnianego zjawiska. Panujący ostatnimi laty “wyścig szczurów”, który ogarnia coraz to młodsze pokolenia oraz przeładowanie materiału, który nauczyciele powinni przekazać swoim podopiecznym nie ułatwiają zadania jakim jest redukcja konsumpcjonizmu. Szkoła posiada również wiele innych problemów, z którymi musi sobie radzić (mam tu na myśli szczególnie zjawisko występowania narkomanii wśród coraz to młodszych ludzi, przemocy w szkole czy wielu innych trudnych sytuacji, które występują w szkole) i z tego powodu problem ten wydaje się raczej niedostrzegany. Nauczyciele powinni jednak przede wszystkim zwracać uwagę na występowanie tego problemu i uświadamiać rodzicom zagrożenia z niego płynące. Widzę tutaj szerokie pole do popisu zwłaszcza dla pedagoga szkolnego, który pracując z dziećmi powinien im uświadomić, że poza światem “mieć” jest jeszcze świat “być” - świat o wiele bardziej wartościowy, głębszy, ważniejszy. Trzeba te dzieci nauczyć jak być sobą w świecie tak bardzo materialnym, gdzie liczą się tylko pieniądze. Trzeba pokazać, że bycie konformistą ma swoje zalety, ale ma również wiele wad. Warto uświadomić im, że “aby być kimś trzeba być sobą” i nie można odnosić jakichkolwiek sukcesów próbując naśladować kogokolwiek. Polacy jako naród mają jednak tendencję do tego aby nie wychylać się ponad szereg. Łatwiej jest powielać stare schematy niż tworzyć nowe. Może jednak warto byłoby zainwestować w kreatywne kształcenie młodych ludzi? Te dzieci, które są może jeszcze bardzo małe kiedyś będą tworzyć świat w którym również my żyjemy i może warto wykształcić w nich wartości związane z “być” a nie tylko te związane z “mieć”?
(1) Górski A. Plastykowe zmysły. [w] Polityka nr 8, 1999, s. 88.
(2) Ryłko-Kurpiowska A., Uwodzicielska Barbie, [w:] Aida Media, nr 3, 1999, s. 13.
(3) Rogers M. F., Barbie jako ikona kultury, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2003. s. 102.
(4) Tamże s. 103.
(5) Por. Rogers M. F., op. cit. s. 45.
(6) Zob.: http://www.echo.3w.pl/cgi-bin/echo/puls/puls/2005.05/1 (dn. 28. 06. 2006r.), i http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=15151&wid=7069660&ticaid=4196a (dn. 28. 06. 2006r.).
(7) Za: Rogers M. F., op. cit. s. 166.
(8) Ryłko-Kurpiowska A., op. cit. s. 12.
(9) Za: Rogers M. F., op. cit. s. 107.
(10) Rogers M.F. op. cit. s. 112.
barbie jest extra! nic na nią nie maice! odwalcie sie od niej! to jest moja idolka! fajnie się z nia gada:D
Komentarz autor Ja — 16/10/2007 @ 19:44